Specjalny Ośrodek
Szkolno-Wychowawczy

we Frysztaku

wyszukiwarka :

czegoś nie możesz znaleźć ? poszukaj

Kraków – serce i dusza Polski

 hqdefault1

 

 

 

Kraków - serce i dusza Polski.

Gdy chcesz wiedzieć, co to chowa nasza przeszłość w swoim łonie, Jako stara sława płonie: To jedź, bracie do Krakowa. Jak radził Wincenty Pol, pojechaliśmy do prastarej stolicy naszej ojczyzny, by przekonać się, co jeszcze możemy odkryć nowego w naszych corocznych podróżach po Polsce. Chcieliśmy także wykorzystać ostatnie letnie promienie słońca, by naładować się pozytywną energią na długie zimowe wieczory. Było warto - pogoda dopisała, a my zyskaliśmy wiele nowych wrażeń i spostrzeżeń.

     27 września wyruszyliśmy wcześnie rano w kierunku Rzeszowa, skąd mieliśmy podążyć Flixbusem w stronę miasta Kraka. Jazda autobusem była bardzo przyjemna - trwała krótko i nawet nie spostrzegliśmy, gdy znaleźliśmy się na Dworcu Centralnym w Krakowie. Po opuszczeniu strefy wysiadkowej udaliśmy się w kierunku przystanku Mks. Warto wspomnieć, że miasto, do którego udaliśmy się całą grupą ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, okazało się przyjaznym miejscem dla naszych uczniów - wiele ofert jest skierowanych właśnie do nich, zwłaszcza po to, by wzbudzić w nich ciekawość świata.

     Obraliśmy kierunek na Zoo, usytuowane w samym centrum Lasu Wolskiego. Pierwszym spostrzeżeniem było to, że dookoła nas wszędzie znajdowała się wszechogarniająca zieleń i bardzo dużo ścieżek spacerowych, zachęcających do długich wędrówek z plecakiem. A jest co zwiedzać, bowiem na szlakach znajdują się min. Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego oraz klasztor O.O. Kamedułów. Sam Ogród zoologiczny liczy 1400 sztuk zwierząt, w tym przedstawicieli 270 gatunków. Po zaopatrzeniu w bilety, ruszyliśmy w stronę monstrualnych słoni - z bliska wyglądały bardzo egzotycznie - trafiliśmy akurat na moment, w którym były karmione przez panią opiekun. Zaobserwowaliśmy, że porozumiewała się z nimi za pomocą dziwnych gestów. Wyglądało to bardzo tajemniczo. Mijając żyrafy, wielu z nas patrzyło ze zdziwieniem, gdy jedna z nich swą długą szyję wyciągnęła ponad ogrodzeniem w naszym kierunku - chciała skubnąć trochę zielonej trawy, a my dzięki temu przyjrzeliśmy się jej dokładnie.  Następnie weszliśmy do Mini-Zoo, w którym mieszkają żółwie, świnki morskie, koniki, osiołki, lamy. Dużą radość sprawiło wszystkim głaskanie oswojonych koników, kóz, a także obserwowanie świnek morskich. W dalszej wędrówce spotkaliśmy jeszcze panterę śnieżną, tygrysa, lwa(który nas obserwował z dużą czujnością), szympansa, kondora, papugi, sowy... Cieszymy się, że po poprzednich wycieczkach, możemy sami porównać różne Ogrody Zoologiczne z całej Polski. Podróże kształcą, o czym przekonaliśmy się niejednokrotnie.

     Kraków kojarzy się z licznymi legendami, a my chcieliśmy sprawdzić, czy znajdziemy jakieś ślady legend, które znamy. Spacerując Plantami doszliśmy do wniosku, że oprócz podziwiania pięknych widoków, szumu Wisły, warto odwiedzić Smoka Wawelskiego. Był na swoim miejscu, a jakże, ale gdy robiliśmy sobie zdjęcie, zaczął zionąć ogniem. Każdy z uczniów chciał zobaczyć Smoczą Jamę - strome schody nie ułatwiały nam zadania - ale jak przystało na wytrwałych podróżników, nie poddaliśmy się tak łatwo. Jama była ogromna, kamienna, ciemna - idealna na kryjówkę historycznego stwora. Dobrze, że w danej chwili był na zewnątrz...

     Jak wiadomo Kościół Mariacki słynie z dwóch wież - Pani Ania Romańska opowiedziała wszystkim legendę, dotyczącą tego miejsca, a także pokazała nam pewne rekwizyty poukrywane na Rynku Krakowskim, potwierdzające ziarno prawdy, ukryte w opowieści o braciach murarzach. W dalszej części wędrówki zagłębiliśmy się w zakamarki uliczek, chłonęliśmy wszystkimi zmysłami kolory okolicznych straganów, dźwięki krakowskich grajków, wysłuchaliśmy także hejnału Mariackiego. Zewsząd otaczała nas historia - Dziedziniec arkadowy Zamku Królewskiego na Wawelu, liczne dorożki, żywcem przeniesione z poprzednich epok - to wszystko sprawiało wrażenie przeniesienia w czasie do odległej przeszłości, tak dalekiej, a jednak bliskiej sercu.

     Przechadzając się po Krakowie, można pomyśleć, że znajdujemy się w okolicy wieży Babel, napotykając na swej drodze różne narodowości, słuchając wymieszanych języków: my słyszeliśmy oprócz polskiego także niemiecki, hiszpański, rosyjski, angielski, a nawet szwedzki i parę innych, których nie potrafiliśmy zidentyfikować.

     Naszych uczniów zainteresowały również krakowskie gołębie, podobno zaczarowane - były kiedyś książęcą drużyną i nadal czekają na odczarowanie. Z całą pewnością są one niezwykle ufne i z radością podchodzą, czy podfruwają do przybyłych na krakowski rynek podróżników.

     Naszą podróż zakończyliśmy w McDonaldzie, gdzie posililiśmy się przed powrotem do domu. Był to również czas na krótki odpoczynek i naukę właściwego zachowania się w miejscach publicznych. Nasi uczniowie starali się wprowadzić w czyn wpojone im przez lata nauki zasady postępowania w takich sytuacjach - lekcja praktyczna zakończyła się sukcesem z czego i my jesteśmy dumni.

     Dziękujemy opiekunom grupy: koordynatorowi corocznych wypraw, Pani Annie Romańskiej, oraz Pani Annie Czech i Pani Ewie Szymkowicz. Wytrwałymi wędrowcami wśród uczniów okazali się: Agnieszka Urban, Hubert Henzel, Patrycja Ryba, Szymon Bołdyzer, Antoni Bienias, Seweryn Kasperek, Wiktoria Kasperek, Marysia Szymańska, Natalia Tęczar, Angelika Szuba i Natalia Hendzel. Z tak zaangażowaną grupą można zwiedzać kolejne miasta, np. Łódź. Do zobaczenia!

(Opr. E. S.)

Efekty :

Zobacz pełną listę aktualności